Gowin: Druga tura wyborów jest przesądzona

Drugą turę prognozuje również Jarosław Gowin, lider Polski Razem i członek rady programowej sztabu Andrzeja Dudy. – Gdybym miał dzisiaj prorokować, powiedziałbym, że druga tura jest przesądzona, natomiast jej wynik jest sprawą otwartą. Dzisiaj faworytem wydaje się Bronisław Komorowski, ale moim zdaniem będzie w sondażach tracił poparcie, a Andrzej Duda zyskiwał.

Wszystko wskazuje na to, że tegoroczne wybory prezydenckie rozstrzygną się w drugiej turze. To zasługa aktywnej kampanii Andrzeja Dudy i – jak podkreślają nasi rozmówcy – biernej postawy Bronisława Komorowskiego oraz jego ludzi. – Duda ma konwencję, pomysły programowe, wystąpienia dotyczące polityki zagranicznej, a otoczenie prezydenta tylko odpowiada na te pomysły, wpadając w pułapkę Prawa i Sprawiedliwości – uważa dr hab. Norbert Maliszewski.

Zdaniem eksperta ds. marketingu politycznego z Uniwersytetu Warszawskiego, sztab Bronisława Komorowskiego pomylił zaufanie społeczne z poparciem.

– Prezydent wciąż będzie się cieszył zaufaniem 75%-80%, natomiast realne poparcie, czyli to, jak będą głosować wyborcy, będzie miał znacznie niższe. Wcześniej otoczeniu prezydenta wydawało się, że już zapewnił on sobie zwycięstwo, a teraz, ku zaskoczeniu jego sztabowców, już na starcie kampanii niemal pewna jest druga tura – podkreśla Norbert Maliszewski.

Drugą turę prognozuje również Jarosław Gowin, lider Polski Razem i członek rady programowej sztabu Andrzeja Dudy. – Gdybym miał dzisiaj prorokować, powiedziałbym, że druga tura jest przesądzona, natomiast jej wynik jest sprawą otwartą. Dzisiaj faworytem wydaje się Bronisław Komorowski, ale moim zdaniem będzie w sondażach tracił poparcie, a Andrzej Duda zyskiwał.

Prezydent w pułapce Prawa i Sprawiedliwości

Na starcie kampanii prezydenckiej wydawało się, że urzędująca głowa państwa w cuglach wygra nadchodzące wybory. Ostatnie sondaże pokazują jednak, że Bronisław Komorowski może liczyć na mniej niż 50% poparcia i o reelekcję będzie musiał walczyć z kandydatem PiS w drugiej turze.

– Andrzej Duda przejął inicjatywę. To on jest w ofensywie, a akcje Bronisława Komorowskiego są jedynie reakcją na jego działania. Andrzej Duda ma konwencję, pomysły programowe, wystąpienia dotyczące polityki zagranicznej, a otoczenie prezydenta tylko odpowiada na jego pomysły, wpadając w pułapkę sztabowców Prawa i Sprawiedliwości – zwraca uwagę ekspert z Uniwersytetu Warszawskiego.

Jako przykład podaje niedawne oskarżenie przez sztab prezydenta obozu Andrzeja Dudy o plagiat programu wyborczego. To tylko zapewniło dodatkowy rozgłos jego kampanii, a także po raz kolejny skupiło uwagę opinii publicznej na rywalizacji tylko dwóch kandydatów, a właśnie na kampanii porównawczej pomiędzy kandydatami PiS i PO, z pominięciem reszty stawki, zależy otoczeniu Andrzeja Dudy.

Jarosław Gowin: – Kampania Bronisława Komorowskiego zadziwia brakiem profesjonalizmu. Prezydent i jego sztab odnotowują wpadkę za wpadką, ale na miejscu zwolenników prawicy nie cieszyłbym się przedwcześnie. Na kampanię prezydenta dopiero zostaną uruchomione ogromne środki finansowe. Poza tym Bronisław Komorowski ma gigantyczne wsparcie w mediach publicznych i prywatnych, może też liczyć na poparcie wielu kręgów opiniotwórczych: od artystów po sportowców.

– Andrzej Duda jest ciągle w trakcie pozyskiwania poparcia ogółu wyborców obozu zjednoczonej prawicy. Nasze notowania w wyborach parlamentarnych, po odjęciu głosów osób niezdecydowanych, oscylują w okolicach 36%-38%, notowania Andrzeja Dudy zbliżają się do 30%. Widać zatem, że jeszcze dużo pracy przed nim – dodaje lider Polski Razem.

„Młody Kennedy” to za mało na prezydenturę

Nawet jeżeli Andrzej Duda zbliży się do tego wyniku i maksymalnie skróci dystans do Bronisława Komorowskiego, znajdzie się w bardzo trudnej sytuacji w drugiej turze wyborów.

– Poparcie przed drugą turą szacuje się między 55%-45% a 60-40% na korzyść urzędującego prezydenta. Elektorat PO jest większy od elektoratu PiS – to raz. Poza tym elektorat lewicowy raczej zagłosuje na Bronisława Komorowskiego, centrowy również, a tego prawicowego, oprócz wyborców Andrzeja Dudy, jest niewiele. Są jeszcze wyborcy niezdecydowani. Na razie głosują na Bronisława Komorowskiego, bo lepiej znają prezydenta niż kandydata Prawa i Sprawiedliwości – zwraca uwagę Norbert Maliszewski.

Jarosław Gowin: – Andrzej Duda będzie musiał powalczyć o elektorat innych kandydatów prawicowych, czyli Janusza Korwin-Mikkego i Pawła Kukiza. Żeby to osiągnąć, w jego programie musi pojawić się większy nacisk na sprawy gospodarcze. Sygnałem zmierzającym w tym kierunku był fragment wystąpienia programowego skierowany do przedsiębiorców, dobry był postulat podniesienia kwoty wolnej od podatku.

– Bronisław Komorowski przez pięć lat prezydentury unikał podejmowania kontrowersyjnych decyzji, dzięki czemu zyskał poparcie także wielu wyborców prawicowych. Jestem przekonany, że obecną kampanią, przy błędach sztabu i samego prezydenta, Andrzej Duda przekona do siebie wszystkich wyborców prawicy i pozyska ich głosy w pierwszej turze, a w drugiej powalczy o wyborców z centrum – dodaje lider Polski Razem.

Zdaniem Norberta Maliszewskiego, Andrzej Duda może w najlepszym razie osiągnąć w ostatecznej rywalizacji o prezydenturę wynik zbliżony do Jarosława Kaczyńskiego sprzed pięciu lat (46,99%), ale wyborów nie wygra.

– Kontrast: aktywna prezydentura, niczym młodego Kennedy’ego, kontra bierny, popełniający wpadki prezydent – to za mało. Nie wystarczy też, że sztab Komorowskiego nie ma pomysłu na kampanię. Popatrzmy na sondaże: „frankowicze” płaczą, płacą i głosują na PO. Wpływu na wielkość elektoratu nie miały też strajki górników. Prezydent musiałby uderzyć we własny elektorat, obrazić wyborców i skompromitować się w debacie przed drugą turą. Musiałby przekonać wyborców, że jest arogancki, że władza mu się należy. Wszystko musiałoby się posypać, żeby przegrał – podkreśla ekspert od marketingu politycznego.

Magdalena Ogórek przejdzie do historii

Pierwsze dwa miejsca w wyścigu o prezydenturę dawno zostały obstawione. Zadaliśmy naszym rozmówcom pytanie, kto zostanie czarnym koniem i wskoczy na wyborcze podium.

– Czarnego konia raczej nie będzie. Trzecie miejsce, ze względu na wielkość elektoratu, zajmie pewnie Magdalena Ogórek, ale będę zaskoczony, jeżeli zdobędzie więcej niż 8% głosów – uważa Norbert Maliszewski.

Innego zdania jest Jarosław Gowin: – Czarnym koniem zostanie Paweł Kukiz. Uważam, że ma szanse uzyskać trzeci wynik, chociaż nie daję mu szans na to, by zbliżył się do 10%. Do historii przejdzie za to kampania Magdaleny Ogórek. Z całą sympatią do kandydatki SLD obawiam się, że jej paniczne unikanie kontaktu z mediami zaowocuje bardzo słabym wynikiem.

źródło: interia.pl

0 replies

Zostaw komentarz

Want to join the discussion?
Feel free to contribute!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *