Adam Bielan: Uważam, że druga tura wyborów jest niezwykle prawdopodobna

„W momencie kiedy urzędujący prezydent spotyka się z pretendentem to zawsze pierwszy traci na rzecz tego drugiego” – mówi były europoseł PiS Adam Bielan w rozmowie z Łukaszem Żygadło.

Jak Pan ocenia toczącą się kampanię prezydencką? Czy kandydat PiS Andrzej Duda jednoczy i zyskuje nowych wyborców? Czy kolejne kompromitujące wpadki mogą zaszkodzić prezydentowi Bronisławowi Komorowskiemu w tym wyścigu?

Adam Bielan: Obserwując wydarzenia z ostatnich kilku tygodni można śmiało powiedzieć, że praca popłaca. Dobra i ciężka kampania Andrzeja Dudy daje efekty i po ostatnich sondażach widzimy już, że może dojść do drugiej tury wyborów prezydenckich – czyli podstawowy cel kampanii jest na wyciągnięcie ręki. Z drugiej strony obserwujemy bardzo ospałą kampanię Bronisława Komorowskiego, która jest dla niego podwójnym zagrożeniem.

Jakim?

Po pierwsze ktoś kto nie prowadzi kampanii nie może liczyć na wzrost poparcia. Po drugie – społeczeństwo coraz wyraźniej uświadamia sobie, że urzędujący prezydent przez ostatnie pięć lat był mało aktywny. Najgroźniejsza dla Bronisława Komorowskiego jest ta zbitka – mało aktywny i ospały prezydent kontra dynamiczny i wyrazisty Andrzej Duda, który może po wygranych wyborach może być dynamicznym prezydentem.

Czy ewidentna przynależność Bronisława Komorowskiego do Platformy Obywatelskiej może być dla niego zagrożeniem?

Biorąc pod uwagę słabe notowania obozu rządzących, którego prezydent jest częścią – ludzie mogą chcieć zagłosować za zmianą.

Jest Pan specjalistą od kampanii wyborczych i niejedne wybory Pan wygrał. Proszę mi zatem wytłumaczyć jak to możliwe, że zawodowi politycy z PO, za którymi idą poważne pieniądze popełniają kardynalne błędy w przypadku wyborców prezydenckich, a sam prezydent z każdym słowem pogrąża się coraz bardziej?

Pałac Prezydenckich jest w pewnym sensie „złotą klatką”. Polityk może stracić kontakt z rzeczywistością – szczególnie jeśli nie jest atakowany tak mocno jak np. śp. prezydent Lech Kaczyński. Bronisław Komorowski jest rozpieszczony dobrym układem z mediami mainstreamowymi. Wydaje mi się również, że urzędnicy z Kancelarii Prezydenta, który byli dobrze na czas kadencji i dbali o wizerunek prezydenta – mocno się zdemoralizowali.

Czym? Wysokim poparciem?

Oczywiście. Byli pewni siebie. Dziś widzimy wyraźnie, że nie mieli żadnego planu na kampanię wyborczą, a wręcz ich pomysłem była najkrótsza kampania. Przypomnę może ostatnią wypowiedź Bronisława Komorowskiego, który mówił, że marzy mu się 12 dniowa kampania taka jak w Japonii. To symboliczne słowa dla środowiska prezydenta, które od kilku miesięcy zastanawia się co by zrobić, żeby maksymalnie skrócić aktywność wyborczą prezydenta.

Mówił Pan, że druga tura jest na wyciągnięcie ręki. Aż tak?

Uważam, że druga tura wyborów jest niezwykle prawdopodobna, ale nie tylko teraz. Ona była już prawdopodobna w momencie ogłoszenia startu przez Andrzeja Dudę. Przypomnę tylko, że obóz zjednoczonej prawicy notuje poparcie w granicach 40 proc., dlatego kandydat na prezydenta tego obozu nie może zebrać znacząco mniej głosów. Biorąc pod uwagę arytmetykę wyborców – wynik 35-36 proc., dla Andrzeja Dudy oznaczałby, że druga tura musiałby się odbyć.

Co wtedy może się zmienić?

Druga tura będzie trudniejsza dla Bronisława Komorowskiego ponieważ odbędą się debaty. W momencie kiedy urzędujący prezydent spotyka się z pretendentem to zawsze pierwszy traci na rzecz tego drugiego. Dodatkowy w tym wypadku, kiedy widzimy jakie problemy Komorowski ma z dyscypliną wypowiedzi, jak widzimy ile popełnia błędów językowych i merytorycznych – to starcie z rozpędzonym i wytrenowanym poprzez spotkania w terenie z wyborcami i trudne pytania w mediach Andrzejem Dudą – nie wygląda optymistycznie. W drugiej turze wynik będzie sprawą otwartą. Przypomnę tylko, że w 2005 r., już po wyborach parlamentarnych Donald Tusk miał w jednym z sondaży 49 proc. poparcia, a przegrał wybory prezydenckie.

Rozmawiał Łukasz Żygadło. Wywiad ukazał się w „Warszawskiej Gazecie”

źródło: ngopole.pl

0 replies

Zostaw komentarz

Want to join the discussion?
Feel free to contribute!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *